Krajobrazy polskie
LATO 14 SIERPIEŃ 2009
Spacerkiem rowerkiem, trochę na piechotkę, po drodze napotkane – pstryk i już zatrzymane do przyszłego roku, kiedy wszystko będzie “takie samo” jak fala w morzu, chmury na niebie i pierwsze majowe burze. Takie samo jak rzeka, która wciąż ta sama płynie sobie w poprzek mojej drogi do domu.
Prawie jesień, na polach leżą spakowane zboża, kwitną późno letnie kwiaty, drzewa uginają się od różnokolorowych jabłek i śliw, a na niektórych jeszcze dojrzewają ulęgałki i kwitną słoneczniki. Tuż obok drogi stoi kilka grzybków, jakby zapraszały do lasu, pachnie ściółka, tu i ówdzie przechadza się po liściu ślimaczek( brak aparatu), grają świerszcze.
Piękny czas, to jeszcze lato, a już powoli, czas żniw nadchodzi.
SOBÓTKA 2009
Zakwita w puszczach dziwny kwiat paproci
Na jedną chwilę, w tajemniczym cieniuCały świat czarodziejskim blaskiem złoci Lecz można dotknąć go w marzeni Adam Asn
Dzisiaj
Zdjęcia wianków na rzece Warcie 2009.
Na wiankach byłam, nastrój również dopisał – choć nie odbywały się w tradycyjnym staro pogańskim stylu, po rzece popłynęły setki płonących wianków i prawdziwie sobótkowo ozdobione łodzie z przebranymi w stroje pogańskie, blond dziewczętami -”boginkami” światła.
Podobał mi się nastrój jaki panował wśród ludzi. W dole rzeki płynęły różnobarwne łodzie na nich dziewczęta w strojach słowiańskich kapłanek, boga Peruna, albo niezidentyfikowanego Kupały w dłoniach trzymały zapalone pochodnie, a ludzie wołali do nich – chcemy światła …. Przyjemna tradycja i choć nieco ograbiona z pierwotnej magii to – nie z miłosnej.
Tego wieczoru miłość czuć było w powietrzu. Pluski i szmery dochodzące od rzeki przez przepływające łodzie, dało się słyszeć – jeszcze długo potem, a że trudno zasnąć w taką noc więc wstałam powspominać.
Mam przyjemność mieszkać nad samą rzeką a raczej na skrzyżowaniu rzek. Nie dziwne że leżąc w łóżku dochodziły do mnie – gwary, śpiewy bawiących się ludzi i odgłosy romantycznie rechoczących żab.
Wczoraj
Któregoś roku w najkrótszą noc w roku byłam na obozie. Od opiekunów dostaliśmy pozwolenie niespania do rana i biegania boso po piasku nad jeziorem, a nawet kąpania się – jedynie przy świetle gwiazd i pochodni. Cóż to była za przygoda, pływać nocą w jeziorze.
Wcześniej za dnia wszystkie dziewczyny w obozie wśród nich i ja uplotłyśmy wianki z koniczyny.
Do dziś zastawiam się, ile swobody dano trzynastoletnim dziewczynkom, puszczając je samopas na wynajętych kajakach i wodnych rowerach aby popłynęły same wgłąb jeziora wypuścić na wodę uplecione przez siebie wianki.
Oczywiście zadaniem płci przeciwnej było je wyławiać a potem odszukać dziewczynę, do której należał wyłowiony wianek ( na każdym była karteczka z szczelnie zawiniętym imieniem).
Więcej podobnych sobótek – nie pamiętam. Być może mnie omijały, albo na długi czas popadły w zapomnienie.
……………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………….
Wiosna 14.04.2009
Za oknem i przed domem trwa nieustanna transformacja , pąki na drzewach zamieniają z maleńkich nieśmiele wyglądających listeczków w liście, na żółciutkich mleczach w poszukiwaniu kwiatowego nektaru przysiadają ogromne bąki, ptaki spacerują sobie w trawie zajadając się świeżymi robaczkami. Tak jest wiosna za moimi oknami, aż miło popatrzeć.





























Dobre ujęcia, pięknie wyszła ta wiosna. Dobry sprzęt/ Pozdrawiam
Piekne zdjecia, az lza w oku mi sie zakrecila z radosci.