Monte Carlo – dzień pierwszy.

Trzeba się było co nieco rozejrzeć w miejscu, tak – żeby oczopląs nie przeszedł w stałe uszkodzenie wzroku … Zaparkować na parkingu o  kształcie spirali,  gdzie przy zmianie poziomów brakowało poczucia zmiany pięter, w górę czy w dół. Chętnych do zaparkowania przy kasynie nie brakowało, tak więc mój kierowca, ten sam co mnie tam przywiózł, przeklinał na tłok i to, że się kręci w kółko jak idiota. Faktycznie jeździł w kółko, tyle że za każdym razem nieświadomie zmieniał poziom.  Jak to w kasynie.

W kolejnych dniach rozpoczęłam grę z sobą i z  losem ..

Złoty orzeł wpatruje się w przybyłych do "świątyni" , Jest to Orzeł Serca tak głosi napis pod nim umieszczony

Szczęśliwe "boskie" cyferki, parkują obok kasyna MC

Godzina parkingowa, nam pozostał zwyczajny parking nie dla VIP-ów

Ten orzeł przywitał nas po wyjściu z parkingowych podziemi

Śmiechu warte. Sama w to nie wierzę, ale stojąc przy tej fontannie, jeszcze nie wiedziałam że jestem obok kasyna.

Orzeł hotelowy

Ależ tam parkowały samochody, a jakie kobiety, a jacy ludzie. Szkoda czasu na opisy - trzeba pojechać i samemu poczuć oddechy i modły płynące z tej świątyni .

Całkiem fajne miasteczko nad morzem Śródziemnym, nigdy bym nie zgadła że to stolica hazardu

Niestety, nawet spoglądając bezpośrednio na kasyno nie miałam pojęcia, że to ono - kasyno Monte Carlo , jak z filmu - tuż, przede mną - tylko podejść bliżej - wejść do środka i zagrać. Łatwe. Czy powinnam się przyznawać do takiego braku wiedzy o świecie .... Dziś już wiem że; słynne kasyno w Monte Carlo powstało w 1861 roku. Przejęte przez Księstwo Monako w 1967roku dostarcza obecnie nie mniej niż 5% wpływów do budżetu państwa. Trzeba pamiętać, że towłaśnie przychody z kasyna leżały u podstaw powstania państwa Monako.

Tyle czasu zajęło mi odnalezienie kasyna. Od podziemi do królestwa hazardu. Tam w środku zaraz na wejściu stoi przecudny posąg bogini fortuny z pełnym rogiem obfitości i kusi :)

Żeby wygrać , trzeba zagrać …

Piękna budowla - w okół same tryskające fontanny, magiczne lustra i orły w przeróżnej postaci, od cherlaków po te z tombaku, potem farbowane, ze złotymi dziobami i wreszcie - jeden był, samotnie stał obok wejścia dumny , i nazywał się Orłem Serca. Cóż za miejsce sobie wybrał ten złoty orzeł. Kur nie widziałam, ale za to były kaczki i to całe stado prawdziwych ptaków z młodymi kaczuszkami, w parku z orłami się przechadzały..., zaraz obok kasyna.

W tym hotelu się zatrzymaliśmy żeby być jak najbliżej rogu obfitości

Kierowca zaparkował powóz i trzeba było odważnie ruszyć do przodu