– Proszę państwa, zapraszam na taras widokowy, proszę się nie przepychać, wszyscy zdążą zrobić, to swoje wymarzone zdjęcie, zapraszam do kolejki, o tam, jest taras widokowy, ustawiamy zoomy w aparatach, no, i dalej, pstrykamy zdjęcia, plaży i wraku – każdy takie samo ujęcie . O na pewno nie ! Pomyślałam. Nic z tego. Nie w mojej naturze, takie fotografowanie. Nie w mojej naturze stanie i czekanie w kolejce, na zdjęcie z “taśmy”. Równie dobrze mogłabym je kupić w budce z pamiątkami nie opodal.
Jakoś nie wyobrażałam sobie, siebie, stojącej gęsiego w kolejce po tylko jedno ujęcie.
Dlatego postanowiłam, że będzie inaczej.
Decyzja była krótka i “męska”. Zrobiłam zwrot, wyszlam z kolejki, skręciłam w prawo i dosłownie popędziłam ( żeby się wyrobić z powrotem na zbiórkę) na zakazany szlak, dla zdeterminowanych fotografów i filmowców amatorów, głównie płci męskiej – niegrzecznych turystów. Po powrocie, było trochę niefajnie, bo zrugali mnie, za ten samopas, sądzę, że z przesadą, bo nie poszłam tam tylko ja. No, ale facetów się przecież nie ochrzania , bo, “zawsze wiedzą co robią”, w przeciwieństwie do nas, płci słabej i tak nieporadnej, która, możliwe, że wpadłabym w przepaść, delikatna jak piórko, zmieciona najmniejszym podmuchem wiatru. Ech. Nie żałuję, ani tego ryzyka, ani wrażeń których doświadczyłam, na samym skraju przepaści, z taakim widokiem. Był wart chwili stresu i nieprzyjemności. Tak na dobrą sprawę wcale nie chodziło mi o to zdjęcie “widokówkę”. Bo minął dobry rok od tamtych wakacji, a ja dopiero dziś wstawiam je na stronę. Wcześniej cieszyło oko, na lodowce, przy śniadaniu.
Takich ujęć, jak moje, z tej skarpy, z zatoki, z nad tej przepaści, są w sieci całe tuziny – do wyboru do koloru. Chodziło mi o coś innego, kiedy tam popędziłam brew zdrowemu rozsądkowi i upomnieniom “że, nie wolno”. Uważałam, że mam prawo zobaczyć, to na co się psychicznie nastawiałam kilka miesięcy, przeglądając wizytówki z Zakhyntos z Zatoką Wraku, zanim podjęłam decyzję, że właśnie to tam spędzę sierpniowe wakacje. W pewnym sensie poczułam się oszukana, i to było zupełnie logiczne; przecież wszystkie foldery reklamowe mi to obiecywały. Oczywiście nikogo nie namawiam, żeby biegł nad przepaść, ale … i nie zachęcam do stania na tarasie widokowym. Bo czy warto stać, tam gdzie wszyscy stoją, przedeptując z nogi na nogę, w kolejce po to samo zdjęcie… Czy ktoś, coś, kiedyś odkrył, nie wykraczając poza zakazy … wątpliwe, prawda. Pewnie, że można wiele stracić, ale, ale …, i ile zyskać. Więc jeśli wybierasz się na Zakynthos, a chcesz na prawdę zobaczyć Zatokę Wraku i zrobić fajne zdjęcia na pamiątkę, - to nie stój w kolejce, tylko od razu śmigaj, na prawo od balustradki, na dobrze przetartą ścieżkę, ba, na kilka wygodnych i bezpiecznych ścieżek. Chociaż, ostrzegam, że, żeby mieć dobre ujęcie, na udane zdjęcie, trzeba się maksymalnie wysunąć, na sam skraj przepaści, tak jak moja noga.
Zatoka Wraku, to jeden z najbardziej malowniczych i niezwykłych widoków, jakie w życiu widziałam.
Nie wiem, jak tam jest teraz i czy nadal, po mimo oficjalnego “nie wolno”, można jeszcze ten zakaz ominąć. I zamiast na tarasik widokowy, odbić na prawo, na zakrzaczone wzgórze, którędy wiedzie bezpieczny szlak, nad samiutką przepaść, z przecudownym, zapierającym w piersiach widokiem, na morze niebieskie jak w raju, na góry, klify, i plażę z wrakiem statku.
O dziwo, pomimo, że byłam tam, na tym skraju, sama ( tak mi się zdawało). To znalazł się ktoś, kto wyrósł jak z pod ziemi, pewien człowiek, który, zrobił mi całą serię, na prawdę dobrych ujęć, na pamiątkę, za co mu jeszcze raz bardzo dziękuję.
Krótki filmik dla zachęty
Moja noga nad przepaścią. Zaledwie kilkadziesiąt centymetrów od niej nie było już nic, tylko w dół ….
Kolejka po zdjęcie, po lewo pani rezydentka, która dała mi popalić w autokarze
Oj Oj

Niesamowity widok, można tam było zostać na zawsze, i podziwiać i nie móc oderwać oczu, nie chcieć wracać, do czego innego, i oglądać cokolwiek innego. Piękne miejsce.

















