Przeskocz do treści

Kapadocja Cud natury

Nic podobnego, koni nie spotkałam, ani pięknych, ani brzydkich. 

Ale Cud natury i podziemne miasto

To był kilkudniowy wypad, do jednego z najpiękniejszych krajobrazowo miejsc w Turcji.  Klimat w Kapadocji, troszeczkę odbiegał od nieznośnych upalnych tropików z nad morza śródziemnego. Dzień witał temperaturą zbliżoną do klasyki upału, czyli plus 40 stopni w słońcu. Wieczorami , zdecydowanie bardziej rześko i przyjemnie się spacerowało i oddychało, aniżeli w dusznym i parnym Goynuk.

Na temat Kapadocji, można znaleźć w internecie morze informacji. O budowie skał, wulkanów, z czego powstały, dlaczego akurat tam, stworzył się księżycowy krajobraz. itd.   Dlatego poniżej piszę o tym, co według mojej oceny, wydało mi się najciekawsze i najistotniejsze w tej historii.

Początki Kapadocji

Miliony lat temu płaskowyż Środkowej Azji Mniejszej, było morzem, otoczonym przez zielone lasy i równiny. Na tych terenach zamieszkiwał sobie przodek naszego słonia i konia Hipparion.

Potem na skutek aktywności gór Taurus, gór byczych, pięknych do dziś, i aktywności wulkanów,  środowisko i płaskowyż uległy zmianom, a przodek konia, wyginął około 10 milionów lat temu. Tereny Kapadocji bardzo długo nie były zamieszkiwane, właśnie ze względu na ciągle niespokojną ziemię i wybuchy wulkanów.

Dopiero po okresie zlodowaceń, klimat powoli ulegał złagodzeniu, zwłaszcza w okolicach Konyi i Aksary. Na miejscu dawnych popiołów, odrodziła się przyroda, powstały jeziora, rzeki, a lasy zapełniły się zwierzętami i roślinami. Popiół, piasek, glina, bazalt, miękki tuf, i inne składniki warstw powulkanicznych utworzyły w tym miejscu, unikatowe formy skalne.

Owe baśniowe kominy, albo grzybki i czapeczki, powstały właśnie na skutek szeregu niespokojnych zmian na ziemi i poprzez silne erozje wulkaniczne.

Kapadocja – kraina pięknych koni, albo świątynia Wielkiej Bogini

Są dwie możliwe wersje pochodzenia. Jedno od Konia, co znaczy ni mniej ni więcej, że była to kraina pięknych koni. Bądź od kultu Wielkiej Bogini Matki praktykowanego na tych ziemiach, jeszcze długo przed nastaniem chrześcijaństwa, czy islamu.

Możliwe więc, że Kapadocja pochodzi od perskiego słowa “Katpatuka”. Bo, tym słowem określał krainę pięknych koni, król perski Dariusz.

W Anatolii, 2000 – 1000 lat p.n.e, oddawano tutaj cześć Bogini Matce, która nazywała się Hebat, nazywano ją Khuta-Khepat, co mogło przekształcić się w języku perskim, czy medyjskim, w słowo – Kapadokia.

Herodot, ulokował granice Państwa Hetyckiego, pomiędzy rzeką Eufrat, na wschodzie, do jeziora Tuz i Likaonii (Konya) na zachodzie, i  Morza Czarnego, na północy, i gór Taurus na południu.

Według niego były to tereny szczególnego kultu Bogini Matki. Luwijczycy, mieszkańcy ówczesnej Kapadocji, używali również konie ( pięknych i dorodnych) stąd i dwie popularne tezy dotyczące powstania do dziś istniejącej nazwy, która pochodzi, od Bogini Matki, albo od konia. A być może, że od obydwu jednocześnie.

Historia Chrześcijaństwa na terenach Kapadocji

“Otóż i ja tobie powiadam. Ty jesteś Piotr ( skała), i na tej skale zbuduje kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego, cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie” (Mt. 16.18-19) .

I właśnie tu w skałach Antiochii, wykuto pierwszy chrześcijański kościół. Inspiracją miały być ponoć, właśnie owe słowa z Pisma Świętego. I pomimo, że nowa wiara w Mesjasza, narodziła się w Jerozolimie. To zadziwiające jak w krótkim czasie, apostołowie, potrafili rozpowszechnić ją w Anatolii i Antiochii, na terenach dzisiejszej Turcji ( Mezopotamia).

17 km od Nevsehir, rozciąga się dolina z niesamowicie ukształtowanym terenem skalnym, z baśniowymi kominami, która niegdyś nazywała się Korama. W 1705 roku odkrył ją, wysłany na ziemie osmańskie, przez Ludwika XIV, Paul Lucas. Zafascynowany baśniowymi krajobrazami, oraz ludźmi tam mieszkającymi, kościołami, gołębnikami, i zachwycającymi dolinami, sądził, że odkrył “zejście” do innego świata i magiczną zaginioną cywilizację. Potem, w 1712 roku zrobił pierwsze notatki w których opisywał swoje pierwsze wrażenia. Wziął skalne kominy, za grobowce zaginionych cywilizacji, ale kiedy zajrzał do środka, zaskoczony, zobaczył, że mieszkają w nich ludzie.  Nazwał je piramidami i według, kolejnych badaczy, był z lekka fantastą.

A jak było na prawdę ? Czy można sięgnąć historycznie, do takich czasów, za nim to wszystko się stało, odtworzyć krainę, która istniała tu na długo, przed pierwszymi współczesnymi osadnikami … Według mnie. I jedni badacze i drudzy, snują swoje hipotezy. A wiarygodna staje się ta “historia” do której pasuje najwięcej nazbieranych fragmentów jakiejś układanki.

Bardzo ciekawie i zagadkowe malowidło. Na pierwszy rzut oka, tak pobieżnie zerkając. Obraz w klimatach prawosławnych, przestawiający narodzenie mesjasza.  Trudno orzec co artysta tego naskalnego malowidła, mógł mieć na myśli ? Bo, mamy na nim , narodziny mesjasza, ale w dwóch osobach. Dziecko w kołysce, kojarzy się z egipską mumią. Do kołyski zaglądają kozły … Na wygodnym posłaniu, w pozycji półsiedzącej odpoczywa zamyślona  kobieta – matka i zerka w stronę dziecka kąpanego przez dwie kobiety.  Oczywiście może to być wizja chrztu Jezusa, ale nie musi. Trudno orzec, czy niewiasty kąpią dziecko w wodzie, czy w subtelnej energii, spływającej z gwiazdy powyżej stożkowej góry, której konstrukcja, może się kojarzyć, z podziemnymi labiryntami w Goreme.

Scena piastowania dzieciątka, odbywa się w jednej z kominowych kapadockich, formacji skalnych. Matka Boska, być może nawiązuje do poprzedniego okresu przedchrześcijańskiego kultu, Bogini Matki. Kobieta – Matka Boska, jest wyraźnie większa, od reszty towarzyszących jej postaci. Spoczywa wewnątrz czarnego kopca, w całkiem komfortowej i bezpiecznej pozycji. Aniołki powyżej kopca, mają nad głowami takie same aureole, jak nowo narodzone dzieci poniżej. Twarze aniołków, są celowo zniszczone ( zatarte) przez wiernych muzułmańskich. W islamie,  bluźnierstwem jest malowanie twarzy boga i świętych. Matka Boska, według Muzułmanów, ewidentnie nie należy go grupy bogów i świętych. Jej twarz została ocalona.

Kojarzy mi się z mitologią egipską i narodzinami w dwóch osobach – materialną i niematerialną. Ka i Ba. Zamiast jednej osoby, narodziły się dwie istoty: jedna śmiertelna, z pierwiastkiem  witalnym w ciele – Ka, leży w kołysce, do której zaglądają kozły, symbole ziemskiego losu, skał i Saturna ( astrologicznie).  A poniżej w świetle kosmicznej gwiazdy, której promienie przenikają nawet najmroczniejszą skałę, “kąpie” się jej duchowe odbicie, istota, z pierwiastkiem duchowym – Ba. Klasyczne, nieco zmodernizowane, połączenie egipskiego Ka i Ba , we wczesnej, chrześcijańskiej ikonografii …  ? Trudno było oprzeć  takiemu, pierwszemu skojarzeniu.

Będąc w Kapadocji, można odnieść wrażenie, że spaceruje się po planie zdjęciowym, do baśni, albo filmu. Aż trudno uwierzyć, że czapeczek na te grzybki skalne nie nałożyła ludzka ręka. Na powierzchni księżycowe pejzaże, a pod tą naturalną dekoracją, czuć, jakby inny świat, zaginioną pradawną rzeczywistość, która, z jakiegoś powodu, wieki temu, osierocając resztę ludzkości, zeszła do podziemi. Być może taka  właśnie ilość kościołów i drążenie wciąż nowych podziemnych korytarzy w dół, była próbą dokopania się do czegoś, albo do kogoś. Dosłownie i w przenośni szukano pod ziemią schronienia.

To w Kapadocji narodziło się życie klasztorne i pustelnicze, kiedy w Europie, nikt, jeszcze nie miał bladego pojęcia, co to klasztor. Właśnie tutaj powstawały pierwsze pustelnicze samotnie. Z Kapadocji bierze swój początek idea życia klasztornego.

Legendy i mity nie rodzą się wyłącznie z ludzkiej wyobraźni. Zawsze mają jakieś drugie dno i swoją podstawę, tak jak i plotki.  Być może,  na szczątkach dawnej cywilizacji, powstała jej religijna atrapa. Bo czyż meczety nie przypominają współczesnych rakiet… Oświetlone zielonym światłem, wyglądają jak rakiety gotowe do startu.

Kapadocja ukształtowała się, 60 milionów lat temu, a to całkiem spory kawałek czasu.

Wyobraźnia mnie poniosła. Ale, czy można się dziwić … w takich klimatach.

Tak, w tym miejscu, tkwi,  jakiś tajemniczy potencjał.


Kapadocja i największe skupisko kościołów w jednym miejscu.  Może słowo kościoły, to na wyrost powiedziane, bo w rzeczywistości,  są to maleńkie groty wydrążone w miękkiej skale tufowej, przypominającej pumeks. I nie ma się co dziwić, że wystarczały.  Bo wiernych chrześcijan, było wtedy tylu, co kot napłakał. Tliły się zaledwie początki, nowej religii, a w zasadzie różnych sekt o podłożu religijnym, które, od czasu do czasu, zmuszone były ukrywać się, w podziemnym mieście.  Do dnia dzisiejszego, owe miasta i labirynty, są nie do końca rozszyfrowaną i dokładnie zbadaną, zagadką archeologiczną. Poszukiwania trwają.

Zwiedzając podziemne labirynty, odnosi się wrażenie, że to miejsce, w jakiś sposób dzikie jeszcze, i nieprzewidywalne.

Obawiam się, że gdyby nie pilnować grupy, krążąc po labiryntach podziemnego miasta, można byłoby się  tam zgubić –  na amen.

Snułam się więc, pomiędzy “grzybkami, księżycowych skałek”, wyobraźnia podpowiedziała mi, kilka fantastycznych skojarzeń.

Jedno, z  filmem;  ”Wehikuł czasu”, i zdegradowaną rasą ludzi do gadów, zamieszkujących podziemia.

A drugie;  z sympatyczną rodzinką jaskiniowców, z Flinstonami.

To pierwsze z Wehikułem czasu, i z Morlokami, potęgował szereg krętych i ślepych tuneli, do czwartego piętra w dół. W zasadzie strasznych, jeśli, zostać w nich samotnie.

Być może, gdzieś tutaj, w głębinach, poza ludzkim okiem, istnieje jedno z zejść do podziemnego królestwa i podziemnego świata, o którym pisał  w swojej powieści, Stephen Cook i na bazie czego powstało szereg mitów.

To był widok w dół z czwartego piętra w głąb miasta. Ile tam jeszcze pięter pozostało ? Końca nie widać ..... Dziura w głąb ziemi. Z góry, gdy się nad nią stoi wygląda niesamowicie, jak otchłań bezdenna.

Natomiast zaglądając do opuszczonych domów wykutych w skałach, czułam się, jak na planie zdjęciowym z filmu Flinstonowie.  Co krok, to kolejny dom Barneya i Betty. Brakowało tylko dinozaurów, wielgachnych kości, słodkiego Dina, i głównych bohaterów.

To była udana wycieczka, bo, bez pośpiechu, bez tłumów, wszystko psujących przepychanek. Mogłam sobie pobyć sama i posiedzieć przy stołach,  i kominach opuszczonych domostw. Wczuć się w Kapadockie klimaty, w ciszy i spokoju.  Obejrzeć niesamowity zachód słońca. I poczuć się jak w bajce, na księżycu, albo na planie filmu science-fiction.

Sami zobaczcie.

Kapadocja z lotu balonem



DOLINA GOŁĘBI. W oddali majaczy "Wieża Babel" .....

Mieszkania i świątynie w wydrążone w miękkiej skale tufowej

W tym widoku, różni ludzie, widzą różne kształty. Jedni wielbłąda, a ja zobaczyłam biblijną Wieżę Babel

Widok z z ulicy poniżej. Obecnie Turcy zwietrzyli na swoich dotychczasowych mieszkaniach w skale, niezły interes. Wybudowali domy poniżej, a skalne “rezydencje” wynajmują turystom na nocleg, albo prowadzą w nich hotele i rezydencje.

 Wnętrze jednego z opuszczonych mieszkań

Z Turcji nie można wywozić antyków, ani , nic co takowy antyk przypomina. Szkoda ( a może, dobrze) że nie objaśniono nam tego zaraz po przylocie. Udało mi się wrócić do domu z cudowną lampą “Aladyna”

Od tej pani, kupiłam kapadocką laleczkę

Luksusowy hotel dla chętnych na nocleg

Sławetne “grzybki”

Podziemne miasto w Goreme

Wnętrze podziemnego miasta, można zejść do czwartego piętra w dół, i chwilami dostać klaustrofobii.

Tunele łączące poszczególne podziemne, pomieszczenia mieszkalne. Ciasno było i czym bardziej w dół tym klaustrofobiczniej. W podziemnym mieście, przed najazdem barbarzyńców, ukrywali się, chrześcijanie wieków pierwszych.

Na najniższych poziomach, jeszcze nie dostępnych płynie podziemna rzeka.

Czego nie ma tutaj – jest powyżej w galerii

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Note: HTML is allowed. Your email address will never be published.

Kanał z komentarzami

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.