Wyobrażałam sobie to miasto legendę filmową, troszeczkę inaczej. A zwłaszcza miejsce festiwalowe i czerwony dywan.
Cannes według mnie zdecydowanie nie jest najładniejszym, ani najbardziej fotogenicznym miastem na lazurowym wybrzeżu. Zachwyciło mnie szmaragdowym morzem i plażą, tuż przed zachodem słońca, ogromną falą, (akurat był przypływ) silną, spienioną i wysoką jak oceaniczna. Tego dnia kąpiel w morzu śródziemnym była po prostu bajkowa. Natomiast samo miasto albo poraża, albo przeraża, przepychem, snobizmem i oszustami czyhającymi na każdym kroku na oszołomionego turystę. Ulice płyną drogimi samochodami snującymi się wzdłuż nadmorskich hoteli, żywo jak z filmów o Jamesie Bondzie agencie 007, z przycumowanymi tuż obok ulicy bardzo pięknymi wytwornymi jachtami, zatłoczonymi plażami, licznymi złodziejaszkami, szwendającymi się tu ówdzie. Do tego na plażach spotkać się można z adoratorami po siedemdziesiątce. Mężczyznami o wielkich możliwościach jeszcze, z jachtami przycumowanymi zaraz obok plaż, na szyi z dyndającymi złotymi łańcuchami, obowiązkowym sygnetem na palcu i mocno spaloną słońcem skórą porośniętą poskręcanym siwym włosem. Którego to adoratora trudno się pozbyć ze “wspólnego” ręcznika, nawet w towarzystwie o dwadzieścia lat młodszego męża przycupniętego obok.
Pomimo wszystko warto było przejechać się i zobaczyć ten “dziwny” świat, luksusu, kiczu i wspaniałości. Festiwalowe centrum filmowe Europy. Przejść się po czerwonych schodach, uwiecznić się na nich, a przy okazji podeptać po łapkach GWIAZDORÓW.
Nie przepadam za klimatami takich miejsc, wolę spokojniejsze i skromniejsze wody i zacisza, ale cóż , przecież to Cannes i Lazurowe Wybrzeże. Koniecznie trzeba było tam być i wszystkiego samej doświadczyć.
Pamiętam, że było piekielnie gorąco, że brakowało miejsca do parkowania, i tę wodę lazurową, pamiętam i falę, która zakrywała nas w całości.
Obiad i lody, pamiętam również, że były bardzo, ale to bardzo drogie, więc po wstępnych oględzinach cen w Cannes, i pełności mojego żołądka, uznałam, że najbardziej we Francji, na jej południowym wybrzeżu, smakują mi jednak ciepłe i chrupiące bagietki.

Spełniły się słowa wróżki " Przed tobą już tylko czerwone dywany" i choć nie byłam tam główną gwiazdą, a gwizdowałam z wieloma innymi to i tak, fajnie było schodzić po tych schodach

Choć zdecydowanie bardziej wolę spokojne klimaty, bardziej prowincjonalne i ciche, to dla odmiany dobrze było podejrzeć czym i jak żyje miasto wielkich Gwiazd, Francuskie Cannes
Jakiś mężczyzna podniósł z ziemi złotą obrączkę i podsunął mężowi; – Zgubił pan obrączkę. Powiedział.
Stary dobry numer z obrączką
![]()












