Francja/ Saint Michael
Francja
Świat pełen najrozmaitszej świętości, cały jest nią wypełniony, od brzegu do brzegu, można ją spotkać w każdym miejscu na równi z przekleństwem i w każdym czasie przekonać się, że bogowie zawsze ci sami, mają się dobrze i coraz lepiej, jedyne co się nie zmienia to ludzka potrzeba ciągłej odmiany. Dlatego jedne święte miejsca, dawne sanktuaria są dziś jedynie ruinami i obiektami wyłącznie muzealnymi, a do innych starych świątyń wprowadził się nasz Bóg Chrystus ze świtą aniołów, archaniołów i świętych i Bogini Maryja w nieco odświeżonej garderobie i pod zmienionym imieniem. I tak jak niegdyś, tak i w przyszłości nadejdzie kres i dla naszych świętości, a kto, albo co je zastąpi ? Okaże się w przyszłości, jeśli dożyjemy.
Saint Michel
Dawno, dawno temu zanim wzgórze stało się miejscem poświęconym kultowi Archanioła Michała, było przedtem siedzibą plemion celtyckich i ich boga słońca, Belena. W tamtych bardzo odległych czasach wzgórze otaczał ze wszech stron bujny las Scissy, zapewne miejsce ich kultu, bowiem Celtowie z wielką czcią traktowali drzewa, a lasy traktowali jako szczególnie święte miejsca, święte magiczne gaje, coś jak my dziś nasze kościoły.
Potem być może za samą tylko przyczyną praw przyrody, czy i losu przeznaczenia, jaki miał spotkać dawną religię, wody morskie stopniowo podnosiły się, ażeby podczas jednej z równonocy w 709 roku, ostatecznie zalać las do samego końca.
Przedtem wzgórze znajdowało się aż 48 km od zatoki morskiej. Od czasu zalania wzgórze tkwiące w centrum lasu, stało się wyspą ze wszech stron otoczoną wodami zatoki słynącej ze zjawiska tak zwanych ruchomych piasków, które pięknie w swych książkach opisywał Victora Hugo. Podczas odpływu, morze cofa się aż 14 metrów różnicy poziomów i wyspa wynurza z otaczającej ją wody i staje wzgórzem otoczonym piaszczystym dnem morskim z ruchomymi piaskami.
Przypływ następuję gwałtownie i można je przyrównać do galopujących koni. Biada więc temu który zapomni się na piaskach i biada temu które one mogą pochłonąć za nim jeszcze morze wedrze się na swoje włości. Mnie się udało wyjąć cało z przechadzki zatoką odsłoniętą z morskich toni.
Przed laty za panowania Rzymian wzgórze nosiło nazwę Mont Tombe co znaczy po prostu Wzgórze Mogiła.
I jak wskazuje na to jego dawna nazwa służyło pierwotnie za miejsce pochówków, ponoć na wzgórzu został pochowany sam Juliusz Cezar w swej złotej trumnie i w złotych butach.
Tyle w wielkim skrócie o rysie historycznym, bogowie, jak wspomniałam zmieniają się co jakiś czas i tak na miejsce solarnego bóstwa Celtów, boga Belena, pojawił się chrześcijański przedstawiciel słonecznego Chrystusa, Archanioł Michał pokonujący ciemną smoczą bestię ( być może celtycką) i do dziś trzyma ją pod kontrolą swojego miecza, nakierowanego w sam środek łba bestii.
Wszystkie święte miejsca na ziemi mają swój przenajświętszy klimat, to znaczy w jednych daje się wyczuć nastrój niezwykłości, a w innych jest jak na jarmarku, ruchliwej ulicy, o modleniu, czy skupieniu się można w zupełności zapomnieć. Krąży się zawiłymi średniowiecznymi uliczkami, obijając o masę ludzkich łokci i pleców, zza każdego rogu ulicy ktoś chce sprzedać nam jakieś cudowne przedmioty na to i tamto, w zależności od tego czego potrzebujesz, jest wszystko i na wszystko, i wszędzie idealnie takie samo w nieco odmienionej formie.
Dla przykładu – na świętym Wzgórzu Saint Michael spotkałam się w sklepie z “moim” plastikowym “Archaniołem Michałem” takim samym jakiego kupiłam sobie kiedyś w Poznańskim kościele. Obok Archanioła na wystawie dostrzegłam piękne metalowe znaki runiczne i to pełen komplet w bardzo dobrej cenie ; nie odmówiłam sobie tej radości – kupiłam bez zastanowienia.
Bądź co bądź Wzgórze Saint Michael za nim stało się wzgórzem św. Michała Archanioła, przedtem należało do Celtów, Druidów i spacerując po średniowiecznym miasteczku pod górę krętymi zatłoczonymi do maksimum uliczkami, spotkać można było pełno drobiazgów “z zamierzchłej epoki” ubranych w stare dobre znaki dawnych czasów; spirale, runy i dawne boginie, wróżki , elfy i boginie. Dawni bogowie mają się tam zupełnie dobrze, żyją tuż obok Matki Bożej i Chrystusa, można więc wyjechać stamtąd z dowolnym amuletem. runami, krzyżem, celtycką spiralą, figurką Joanny Dark, albo Archanioła Michała, lub leśnej driady, albo z najprawdziwszym pierścieniem “władzy” z powieści Tolkiena.
W Paryżu wiadomo jak to w gigantycznej metropolii z “najpiękniejszą” konstrukcją stalową jaką widziałam, romantyczną i tłoczną, spotkałam się z różnymi ludźmi z różnych “światów”, którzy jak ja świątynie w Angkor Wat, podziwiali szarą konstrukcję, symbol nowoczesności zachodniej cywilizacji, wieżę ze stali.

Czas odpływu. Odsłonięta dla oka ludzkiego podmorskie piaski wokół wzgórza Saint Michale. Fascynujący widok

"Mgły Avalonu" , owa mgła posiadała w sobie tyleż samo uroku, jak nie więcej niż słońce nad szczytem wieży z Archaniołem Michałem. Tajemniczo i dziwnie, jakby za chwilę zza tej mgły maiło wynurzyć się "coś", "ktoś" z innych wymiarów istnienia.
Pogoda zmieniała się tam tak szybko jak ludzki sposób na wiarę i religie w Oku Wszystkowidzącej Wieczności, bardzo szybko i skrajnie, od dziwnie nadpływającej mgły, podczas odpływu morza, do połyskującego nas wieżyczkami świątynnymi słońca tuż, przed przypływem morza.

Ponowny przypływ następuje prędko w kilka minut, że można utonąć jak się jest na "plaży", ale dopiero po całym dniu odpływu, tj.ok 20.45

Turyści, turyści i zdjęcia na pamiątkę. Gdzie tu miejsce na skupienie się na modłach ? Choćby człowiek chciał to w głowie pustka, dusza już w ogóle odleciała, pracują jeno oczy i aparat

Wnętrze świątynne Saint Michel. Kiedyś w tych murach świątynnych było srogie więzienie ( chyba w średniowieczu, gdy wzgórze jeszcze było wyspą ..?)
Saint Michel
Widok ze Wzgórza Saint Michael , pomiędzy odpływem i przypływem. Ten jaśniutki piaseczek pozostający po cofniętej wodzie, tylko wygląda na plażowy, z góry. Gdy pobiegłam na tę “plażę” i zdjęłam buty, to potem przez tydzień nie mogłam domyć nóg, tak mi piaseczek o konsystencji klejącej gliny do kolan przywarł, że trzeba je było porządnie skrobać i nogi i sandałki. Wszystkie te biało – siwe miejsca z piaseczkiem i kałużami, przed godziną ok 21.00 ponownie zalewa morze !

Piękne widoki, zapierające dech w piersi, niezwykłe i magiczne. Kościół w Saint Michael w małym stopniu przypomina świątynię chrześcijańską, bardzo mała ilość krzyży praktycznie trzeba ich było wypatrywać, wieżę klasztorną wieńczy złoty Archanioł Michał- mój ulubiony Archanioł : - )































































Piękne zdjęcia, piękne miejsca