Siedzą i do siedzenia cierpliwego zachęcają. Czekać, czekać …

Podróż z Warszawy do Amsterdamu trwała dwie godziny, był to mój przystanek tranzytowy z którego czekało mnie następne 12 godzin lotu w kierunku wschodzącego słońca. Ostatni raz gdy byłam na tym lotnisku w Amsterdamie w drodze do Meksyku, chyba nie było jeszcze tej pomalowanej holenderskiej krowy ? Albo jej wtedy w stresie, nie zauważyłam ?
Moje Ja w szybie przypatruje się “przeznaczeniu”

<< Poniżej wyjście z Matrixa
Samolot był duży, dość wygodny, jeśli tak można powiedzieć o klasie ekonomicznej. Stewardesy i stewardzi chodzili po samolocie całą noc, co parę minut roznosząc napoje, przekąski, posiłki, słuchawki, wodę, drinki, absolutnie nie dało się przysnąć. Prawie zaraz po starcie poproszono o zasłonięcie okien w samolocie, do dziś nie wiem czemu? Może dlatego że lecąc we wschodnią stronę, zaraz po północy wstało słońce ? To było dobry pomysł na podtrzymanie nocy. Samolocik super duży, coś ponad 400 , osób idealnie wręcz startował, na trochę dłuższym niż zazwyczaj czartery, pasie startowym wzniósł się w niebo gładziutko jak gdyby ważył tyle co, nic ! Poezja, tak samo pięknie wylądował w Bangkoku. Po drodze jednak przez cały czas podskakiwał, opadał i wznosił się, po jakimś czasie można było się przyzwyczaić i uspokoić, to normalne.
W Bangkoku wylądował, było już dobrze po południu, tamtego czasu, 6 godzin do przodu, wobec naszego. Pierwsze co mnie naprawdę ucieszyło, to żywa zieleń którą zobaczyłam z okna samolotu a potem lotniska. Pięknie było znów zobaczyć i poczuć lato
W Bangkok
Bangkok ma bardzo okazałe lotnisko, podróżnych wchodzących do hali witają wielcy różnokolorowi wojownicy w maskach smoków.
Potem takich samych widziałam podpierających ściany świątyń w kompleksie pałacu króla i świątyni Szmaragdowego Buddy. Lotnisko jest ogromne i niesamowicie dobrze urządzone, kontrola bagażowa bardzo pobłażliwa, w jedną i w druga stronę. W torebce miałam i picie i dezodorant. Nie ucieszyło mnie to, bo jak ja miałam puszkę z piciem, ktoś mógł mieć puszkę z czymś innym. Nie którzy z celników witali podróżnych w zakrywających nos i usta maskach, pewnie na wypadek gdyby któryś z przyjezdnych nieświadomie wwoził do Tajlandii, świńską grypą.
W Pattaya w każdym sklepie typu, mini market można kupić sobie taką maskę, myślę, że może mieć ona jeszcze inne zastosowanie, chronić przed intensywnym pleniem roślin i ulicznym smogiem.
Prawdziwy szok przeżyłam po wyjściu poza klimatyzowany budynek lotniska. Pobiegliśmy za drobniutką tajską dziewczyną która miała nasze nazwiska wypisane na tabliczce.
Do Pattaya
Samochód nie czekał na nas przed budynkiem, ale gdzieś chen na piętrowym parkingu dla busów. Nie powiem, to był szok, przejść się szybkim krokiem i ciągnąć za sobą dosyć ciężką walizkę z jakieś pół kilometra w dopiero co przywitanym upalnym lecie. Pot zaczął ściekać mi po twarzy wpadać do oczu, myślałam, że stracę wzrok. Z Bangkoku do Pattaya, naszego nowego “domu” , było jeszcze 147km, ale już nie pieszkom, ale klimatyzowanym wygodnym busem marki Toyota.
W Tajlandii wszystkie busy obsługujące ruch turystyczny należą do Japończyków. Nasz hotel Jomtien Palm Beatch okazał się bardzo dobrym hotelem, wszystkim którzy wybierają się do Tajlandii, szczerze polecam, idealne miejsce wypadowe , zarówno na pobliską plażę, jak i do centrum miasta. Ma dwa duże baseny i trzeci na piętrze w budynku z ładnie urządzonym orientalnym ogrodem. Zamieszkaliśmy na 14 piętrze 16-piętrowego budynku z widokiem na morze . Pokój mile nas zaskoczył, barek pełen rożnych napoi typu woda, cola, tonik, soki i różne alkohole do drinków, widok z okna powitał nas zachodzącym słońcem. Byliśmy zmęczeni, ale na samo odczucie lata i widoku z okna, wszystko zmęczenie,
gdzieś nam odeszło, jeszcze tego samego wieczoru wyszliśmy na plażę, przywitać bardzo ciepłe morze.
Ależ to był widok
Zachód słońca na przywitanie z okna hotelu Jomtien Palm Beatch

Pattaya oprócz miasta oferującego seks w przeróżnej postaci, jest jednocześnie bardzo bezpiecznym miejscem dla kobiet turystek z zachodu, spokojnie można iść samej na zakupy po 24-tej, nikt tam na nią nie zwróci najmniejszej uwagi, prym wiodą naprawdę prześliczne tajskie kobiety. Złodziei i bandytów, też nie widziałam. Oprócz pięknych kobiet i urzekającej kultury, równie piękne są kwitnące i pięknie pachnące wszędzie orchidee. Orchidee są wszędzie w każdym miejscu, kwiaty kwitnące przy basenach hotelowych wpadają od czasu do czasu do wody, cóż za fantastyczne uczucie pływać z kwiatami orchidei
Tak powinien wyglądać Raj
Tajlandia to kraj kwitnących orchidei
